Dzisiaj na tablicy zespół z Australii a konkretnie z Sydney. Kontynent ten obfituje w naprawdę pokaźną ilość uzdolnionych artystów. To tylko przypadek czy może mentalność tamtejszej społeczności powoduje że jest... ciekawiej? Słuchając zespołów pokroju Tigertown ma się wrażenie, że muzyka nadal żyje i ma się dobrze. Trzeba jedynie chcieć, poszukiwać, patrzeć na najlepsze wzorce i przekuwać na swoje. Dzisiaj patrzysz na tych z panteonu - jutro będą patrzeć na Ciebie.Tak czy inaczej moda na indie pop rock z elementami elektro/synth i muzyki tanecznej nie przemija. Australijczycy mają nie małą smykałkę do pisania chwytliwych i jednocześnie w łatwych w odbiorze numerów. Oprócz tego muzycy mają w swoim składzie niezwykle utalentowaną wokalistkę - Charlie Collins, posiadającą przyjemny i ciepły wokal. Pierwsze spotkanie z dźwiękami Tigertown zaliczyłem jeszcze latem. Ciepłe i słoneczne dni sprzyjały odsłuchowi takiej muzyki. Teraźniejsze szarości i inne blade kolory za oknem mogą być jedynie małym powodem żebyśmy mieli chęć odpalenia owoców ich otwartych i utalentowanych umysłów.
Poniżej dwa utwory - Lonely Cities oraz Papernote. Enjoy! :)
TIGERTOWN - Lonely Cities
TIGERTOWN - Papernote
































